Wieniawa był bardzo znaną postacią w międzywojennej Warszawie. Nie stronił od znanych restauracji, towarzystwa wybitnych poetów, ale przede wszystkim był żołnierzem. Jak na kartach historii wojska zapisał się Bolesław Wieniawa-Długoszowski?

Wieniawa urodził się w arystokratycznej rodzinie o szlacheckim rodowodzie. Rodzina Długoszowskich nosiła bowiem herb Wieniawa. Militarne i patriotyczne zacięcie Bolesław Wieniawa-Długoszowski odziedziczył po ojcu, który był powstańcem styczniowym. Już w czasach gimnazjum młody Bolek uczył się jazdy konno, co było w późniejszym okresie fundamentem jego służby wojskowej w kawalerii.

W 1914 roku Wieniawa pełnił służbę w oddziałach piechoty I Kompani Kadrowej. Wytrzymał tam jednak tylko 4 dni i wstąpił do oddziału kawalerii Władysława Beliny-Prażmowskiego. Oddział został potem przemianowany na 1 Pułk Ułanów Legionów Polskich. Tak Wieniawa stał się kawalerzystą – polskim ułanem, a w praktyce szwoleżerem.

Wojskowy dyplomata

Bolesław Wieniawa-Długoszowski dzięki swojemu podróżniczemu życiu znał wiele języków. Nabył biegłą znajomość języka niemieckiego, francuskiego czy angielskiego. Studiował w Niemczech czy tworzył poezję we Francji, a konkretnie w Paryżu. Nie umknęło to uwadze Józefowi Piłsudskiemu, który poznał Wieniawę 21 lutego 1914 roku na odczycie. Od tego czasu ich drogi skrzyżowały się nierozerwalnie aż do śmierci marszałka Piłsudskiego. Bolesław Wieniawa-Długoszowski został najwierniejszym wykonawcą woli Józefa Piłsudskiego i jego osobistym adiutantem w sierpniu 1915 roku. Dlaczego?

Bolesław Wieniawa-Długoszowski znał nie tylko wiele języków, ale miał niezwykły dar nawiązywania znajomości, budowania pozytywnego wizerunku. Był wysyłany przez Józefa Piłsudskiego z wieloma zadaniami delikatnej natury dyplomatycznej. Brał udział w łagodzeniu konfliktów i napięć między legionistami a służbami austriackimi. Pomagał marszałkowi w przewrocie majowym.

Ową zażyłość najlepiej podsumował sam marszałek dedykacją napisaną w książce „Rok 1920” podarowanej Wieniawie 6 stycznia 1925 r.

„Kilku ufałem bezgranicznie, że oni mnie ani moich tajemnic nie sprzedadzą wiednie

czy bezwiednie, ani poczynią się do osłabienia woli czy nerwów, ani wreszcie swoją

niedostatecznie udolną pracą nie wywołają z mojej strony nadmiaru pracy i nadmiaru

nerwowego wysiłku…”.

Historia tragiczna pierwszego ułana II Rzeczypospolitej

Marszałek tak bezgranicznie ufał Wieniawie – żołnierzowi i przyjacielowi, że w 1933 roku wysłał godo Paryża. Sprawa dotyczyła objęcia władzy w Niemczech przez Adolfa Hitlera. Marszałek Piłsudski wyczuł niebezpieczeństwo dla kraju i polecił Wieniawie wynegocjować wspólną wojnę prewencyjną Polski i Francji przeciwko Niemcom. Niestety, najprawdopodobniej Wieniawa mimo swych niewątpliwych talentów stał na straconej pozycji, gdyż Francuzi byli bardzo pacyfistyczni i nieco aroganccy wobec odbudowujących się Niemiec.

Po śmierci marszałka Piłsudskiego Bolesław Wieniawa-Długoszowski nadal starał się służyć ojczyźnie. W 1938 r. został mianowany przez Prezydenta Mościckiego ambasadorem Polski w Rzymie. 25 września 1939 roku internowany ówczesny prezydent Ignacy Mościcki nawet mianował go swym następcą, jednak wobec sprzeciwu Francji i Władysława Sikorskiego zrezygnował z tej funkcji. W późniejszym czasie został niestety odsunięty od wojska. Wobec sytuacji politycznej i militarnej kraju czuł się bezradny. Popełnił samobójstwo 1 lipca 1942 roku w Nowym Jorku.

Bolesław Wieniawa-Długoszowski był postacią znaną i szanowaną wśród wielu wybitnych ludzi. W nowojorskim pogrzebie uczestniczyły między innymi amerykański generał George Patton. W 1990 roku prochy Wieniawy przewieziono do Polski i uroczyście pochowano z honorami wojskowymi na cmentarzu Rakowickim w Krakowie – kwaterze legionistów.

Więcej informacji znajdziesz na stronie nowej restauracji w Warszawie – u Wieniawy z kuchnią oficerską! Czytaj więcej na uwieniawy.pl