Koniec sierpnia i początek września to tradycyjnie czas największego stresu dla domowych finansów. Wyprawka szkolna, nowe podręczniki, przeprowadzka na studia czy odświeżenie garderoby potrafią błyskawicznie wydrenować portfel. Większość z nas na hasło „oszczędzanie przed szkołą” od razu wyobraża sobie drastyczne cięcia i odmawianie sobie drobnych przyjemności.
Tymczasem najskuteczniejsze oszczędności to te, których… w ogóle nie odczuwamy w codziennym życiu. Wystarczy przyjrzeć się swoim nawykom technologicznym i finansowym, by odzyskać kilkaset złotych. Oto trzy proste sposoby na to, by w nowym roku szkolnym w portfelu zostało więcej pieniędzy.
1. Audyt wampirów subskrypcyjnych
Żyjemy w epoce abonamentów. Płacimy za Netflixa, Spotify, siłownię, aplikację do nauki języków, czy pakiety premium w sklepach internetowych. Pojedynczo to zaledwie „drobne 20 złotych” miesięcznie. Zbiorczo? Często kwoty rzędu 150-300 zł za usługi, z których połowy nie używamy – zwłaszcza w czasie intensywnej nauki.
Zrób prosty test. Otwórz historię swojego konta bankowego z ostatnich trzech miesięcy i wypisz wszystkie powtarzające się płatności z podpiętej karty. Gwarantuję, że znajdziesz tam przynajmniej jedną usługę, o której całkowicie zapomniałeś. Zamiast płacić co miesiąc za trzy różne platformy VOD, rotuj nimi. Wykup HBO na miesiąc, anuluj subskrypcję i przejdź na Netflixa. Ten jeden prosty nawyk pozwala zaoszczędzić kilkaset złotych w skali roku.
2. Pieniądze od banku na start szkoły (Dlaczego z tego nie skorzystać?)
Wrzesień to nie tylko żniwa dla księgarń, ale też moment, w którym banki toczą najostrzejszą walkę o nowych, młodych klientów. Instytucje finansowe są gotowe dosłownie zapłacić nowym klientom (zwłaszcza nastolatkom i studentom) za otwarcie u nich rachunku.
Nie musisz szukać daleko. Obecnie hitem jest promocja na konto dla młodych w mBanku, gdzie za spełnienie banalnie prostych warunków (np. wykonanie kilku płatności BLIKIEM lub kartą w sklepiku szkolnym) młody człowiek może zgarnąć solidny bonus gotówkowy na start. To fantastyczny sposób nie tylko na podreperowanie kieszonkowego, ale przede wszystkim na naukę zarządzania własnymi finansami pod okiem rodzica.
Zamiast samemu przebijać się przez nudne regulaminy, zajrzyj czasem na blogi takie jak chociażby odbanku.pl. Autorzy robią tam czarną robotę za nas – czytają te wszystkie drobne druczki i wyciągają na wierzch tylko to, co naprawdę ważne. A sama zmiana banku? Dzisiaj to kwestia dosłownie kilku kliknięć w apce, bez stania w kolejkach do oddziału.
3. Zasada 24 godzin przy e-zakupach (wyprawka pod kontrolą)
Sklepy internetowe wydają miliony złotych na to, aby proces zakupu wyprawki czy ubrań do szkoły był jak najszybszy. Jedno kliknięcie, podpięta karta, autoryzacja twarzą i gotowe. To właśnie impulsywne zakupy najbardziej dziurawią nasze budżety na przełomie sierpnia i września.
Jak się przed tym bronić? Wprowadź twardą „zasadę 24 godzin”. Jeśli chcesz kupić coś, co nie jest artykułem absolutnie pierwszej potrzeby (nowe buty, kolejny plecak, modny gadżet), dodaj to do koszyka i zamknij przeglądarkę. Prześpij się z tym.
To niesamowite, jak często po przebudzeniu okazuje się, że ta rzecz wcale nie jest aż tak bardzo potrzebna. Co więcej, wiele sklepów internetowych, widząc tzw. „porzucony koszyk”, po kilkunastu godzinach automatycznie wyśle Ci na maila kod rabatowy na 10% lub 15%, aby nakłonić Cię do finalizacji transakcji.
Mądre zarządzanie, nie skąpstwo
Oszczędzanie nie polega na byciu skąpym i odbieraniu sobie radości z życia. Chodzi o to, by pieniądze przestały „wyciekać” z Twojego portfela w sposób niekontrolowany. Weryfikacja abonamentów, korzystanie z bankowych bonusów „back to school” i unikanie impulsywnych zakupów to pierwszy i najłatwiejszy krok do zbudowania stabilnej poduszki finansowej.
