Na zachodnim krańcu Dolnego Śląska granice leżą tak blisko siebie, że w trzy dni można zjeść śniadanie w Polsce, obiad w Czechach i kolację w Niemczech, a każdego wieczoru wrócić do tego samego pokoju. Nie trzeba do tego objazdówki z walizką w bagażniku. Wystarczy jedna baza między Kwisą a Górami Izerskimi i rozsądny plan, w którym część dni spędza się w samochodzie, a część bez niego.
Jedna baza, trzy kierunki: ile naprawdę się jedzie
Dobrym punktem wyjścia jest hotel w lesie nad jeziorem, czyli Złoty Potok Resort nad Jeziorem Złotnickim, w gminie Leśna. Z Wrocławia jedzie się tu nieco ponad dwie godziny, z Pragi podobnie, a z Drezna około dwóch godzin autostradą przez Görlitz. To czasy liczone bez korków, więc w piątkowe popołudnie warto doliczyć zapas.
Ciekawiej wyglądają odległości z samego resortu. Do Zamku Czocha jest siedem kilometrów, do Gryfowa Śląskiego niecałe pięć, do Lubomierza kilkanaście. Czeski Frýdlant leży około 30 kilometrów stąd, a jazda zajmuje mniej więcej 40 minut. Nové Město pod Smrkem jest jeszcze bliżej, w niespełna pół godziny drogi. Starówka Görlitz to około godziny jazdy, a Zittau i góry Żytawskie trochę ponad godzinę. W praktyce oznacza to, że każdy z trzech krajów mieści się w jednej wycieczce z powrotem na kolację.
Polska strona w promieniu 30 kilometrów
Najbliżej są wody Kwisy i dwie zapory, które zmieniły tutejszy krajobraz. Zapora w Leśnej, przy Zamku Czocha, powstała między 1901 a 1905 rokiem, po katastrofalnej powodzi z 1897 roku. Obok niej między 1905 a 1907 rokiem zbudowano elektrownię wodną, uznawaną za najstarszą tego typu w Polsce, w której wciąż pracują turbiny z 1906 roku. Kilka kilometrów dalej stoi Zapora Złotnicka, zbudowana według projektu Curta Bachmanna i oddana razem z elektrownią w 1924 roku. Jej koroną o długości 168 metrów można spacerować przez całą dobę, bez opłat. Obie zapory łączy Szlak Perłowy z Leśnej, poprowadzony lewym brzegiem Kwisy.
Sam Zamek Czocha to jeden przystanek na liście, ale z gatunku tych, które wypełniają pół dnia. Leży tak blisko, że przy dobrej pogodzie można dojść do niego szlakiem, zamiast szukać miejsca na parkingu.
W Proszówce pod Gryfowem Śląskim na bazaltowym wzgórzu stoją ruiny zamku Gryf. Pierwsza wzmianka o tutejszym grodzie pochodzi z 1242 roku, w XVII wieku twierdzę dwukrotnie oblegali Szwedzi, a pod koniec XVIII stulecia częściowo rozebrano ją na budulec. Ruiny są własnością prywatną i trwają przy nich prace, więc wnętrza są niedostępne, a warownię ogląda się z zewnątrz. Na sąsiednim wzgórzu stoi kaplica św. Leopolda. Pierwszą zbudowano tu w 1657 roku, według legendy jako podziękowanie za odnaleziony pierścień, a obecna pochodzi z 1780 roku. Z obu wzgórz rozciąga się widok na Pogórze Izerskie.
Kilkanaście minut jazdy dalej leży Lubomierz, miasteczko, w którym kręcono „Samych swoich”. W XVI-wiecznym Domu Płócienników działa od 1995 roku Muzeum Kargula i Pawlaka. Są w nim rekwizyty z planu, fragment słynnego płotu i pierwsza kopia filmu, pokazana na premierze w 1967 roku. Muzeum jest czynne od wtorku do niedzieli, a godziny zmieniają się w zależności od sezonu, dlatego przed wyjazdem warto je sprawdzić.
Za granicą: czeski zamek i niemiecka starówka
Po czeskiej stronie najmocniejszym punktem jest Hrad a zámek Frýdlant, jedna z najstarszych udostępnionych zwiedzającym ekspozycji zamkowych w Europie Środkowej. Zwiedza się go dwiema osobnymi trasami, zamkową i pałacową, z których każda trwa około godziny. Sezon zaczyna się w kwietniu, więc jesienią i zimą trzeba sprawdzić, czy zamek jest otwarty. Dla rowerzystów celem bywa Nové Město pod Smrkem i Singltrek pod Smrkem, sieć jednokierunkowych tras w lesie na zboczach Smrka, podzielona według stopnia trudności.
Kierunek niemiecki to przede wszystkim Görlitz. Starówka prawie nie ucierpiała w czasie wojny, a filmowcy tak często wybierają ją na plan, że miasto zyskało przydomek Görliwood. Kręcono tu między innymi „Lektora”, „Bękarty wojny” i „Grand Budapest Hotel”. Po spacerze po Untermarkcie można przejść mostem Altstadtbrücke na polską stronę, do Zgorzelca. Drugi pomysł na dzień w Saksonii to Zittau i wąskotorowa kolej parowa, która jedzie z miasta do Oybina i Jonsdorfu. Stacja końcowa w Oybinie leży u stóp góry, na której stoją ruiny zamku i klasztoru z XIV wieku.
Są też dni, kiedy w ogóle nie warto ruszać autem. Brzegiem Jeziora Złotnickiego prowadzi pętla o długości około 12 kilometrów, a przy resorcie jest piaszczysta plaża. Zapora Złotnicka i Baszta Złotnicka leżą przy tej trasie, a Czocha jest w zasięgu pieszego szlaku. Taki dzień najlepiej zaplanować nazajutrz po wycieczce do Görlitz albo do Frýdlantu, kiedy po kilku godzinach zwiedzania nikt nie ma ochoty znów siadać za kierownicą.
